Czytanie:7 minut Data:10 maj 2026Tekst:Anna Wojczyńska

Triumf artystycznego indywidualizmu

Nasza wyobraźnia i gusty zaczynają być kształtowane przez AI i obrazkową kulturę masową, w której w dobie natłoku informacji przebijają się koncepty najbardziej wyraziste, szokujące czy dziwaczne. Pogoń za nowościami, konieczność ciągłej stymulacji wzrokowej, przesuwanie granic pomiędzy tym, co jest normatywne, a tym, co nie, buduje głód wrażeń, a co się z tym wiąże – rozwarstwienie stylistyczne. Każdy ma prawo do wyrażania się i kreowania swojego indywidualnego stylu. Strój i otoczenie (w tym właśnie wnętrza) stają się manifestem osobowości na permanentnie zmieniającej się globalnej scenie Instagrama, Tumblra, Pinteresta czy TikToka.

Nilufar Gallery, NOMAD St. Moritz
Nilufar Gallery, NOMAD St. Moritz

Estetyka stała się narzędziem – medium do przetwarzania złożonych uczuć i sygnalizowania tożsamości w przestrzeni cyfrowej, a w konsekwencji i tej realnej. By zaistnieć, trzeba być nietuzinkowym i wyróżniającym się lub przynajmniej umieć zidentyfikować swoją przynależność. Konkurencja jest światowa, ale dzięki internetowi jesteśmy w stanie znaleźć ludzi „ze swojej wioski” na wyciągnięcie ręki, choć- by faktycznie byli oni na drugim końcu świata. Tak kształtują się aktualnie trendy i tworzą grupy ludzi o podobnej wrażliwości, których fascynują te same zjawiska, pasje, moda, style. Jest to proces niesamowicie różnorodny, optymi- styczny i ciekawy, ale równocześnie odgrywający destrukcyjną rolę w zmianach estetyki tego, czym się otaczamy, a także podaży rynku.

ZNIKAJĄCE TRENDY

Globalny dostęp do internetowych informacji powoduje, że nowe projekty firm zajmujących się szeroko rozumianym wystrojem wnętrz stają się natychmiast dostępne wizualnie, i to w skali światowej. Pokazywane są przez marki, trendsetterów, influencerów czy turystów licznie jeżdżących na targi branżowe. Lądują na milionach zdjęć non stop wrzucanych do sieci (co powoduje niestety, że zanika ekscytacja z zobaczenia czegoś po raz pierwszy na żywo). Co to oznacza dla branży? Ogólnoświatowy dostęp do informacji pozwala skopiować wszystko, i to bardzo szybko. Najlepsze, najciekawsze projekty stają się ofiarą swojej popularności – są od razu kopiowane przez niezliczone fabryki na całym świecie. Im lepszy jest produkt, tym szersza staje się jego rozpoznawalność, a jego życie krótsze. Zostaje on sklonowany w tysiącach „czekoladopodobnych” produktów, albo dosłownie, albo stylistycznie. Tak zaczyna tworzyć się trend. Rozkwita nagle, rozsiewa się po całym świecie, potem przejada się i umiera. Pozostaje głód nowego, a firmy tracą krocie, bo milionowe kopie nie przynoszą im zysków. W związku z tym ich zasoby finansowe, które mogłyby przeznaczyć na prototypowanie nowych form, maleją. Dodatkowo – przy tak globalnej podaży informacji i tak szybko pączkujących trendach – nikt nie chce ryzykować. Większość woli grać sprawdzonymi kartami, bezpiecznie wpasowując się w zhomogenizowaną stylistykę ogólnoświatową.

Nacho Carbonell, <em>Back To Back Cabinet</em>, metal, drewno, szkło, 150x205x87 cm, 2023, Carpenters Workshop Gallery
Nacho Carbonell, Back To Back Cabinet, metal, drewno, szkło, 150x205x87 cm, 2023, Carpenters Workshop Gallery
Projektant i architekt Gal Gaon i jego totemy <em>Aglia</em> i <em>Thalia</em> z kolekcji <em>Heaven</em> na stoisku Nilufar, NOMAD Abu Zabi, 2025
Projektant i architekt Gal Gaon i jego totemy Aglia i Thalia z kolekcji Heaven na stoisku Nilufar, NOMAD Abu Zabi, 2025
Artyści i rzemieślnicy działają jak sejsmografy społeczne – odczuwają płynące z zewnątrz sygnały o zapotrzebowaniu na indywidualizm, wypełniają więc tę rynkową lukę, tworząc rzeczy autentyczne, szczere i niepowtarzalne.
Anna Wojczyńska

ZMIANA PARADYGMATU

Jak się to ma do potrzeby indywidualnej ekspresji? Jesteśmy świadkami zmiany paradygmatu systemu. Na naszych oczach dokonuje się mała rewolucja, w ramach której coraz ważniejszą rolę zaczynają odgrywać artyści i rzemieślnicy. Działają oni jak sejsmografy społeczne – odczuwają płynące z zewnątrz sygnały o zapotrzebowaniu na indywidualizm, wypełniają więc tę rynkową lukę, tworząc rzeczy autentyczne, szczere i niepowtarzalne. Obiekty, których produkcja – jako nieekonomiczna i zbyt charakterystyczna dla masowej klienteli – byłaby dla wielkich firm nieopłacalna.

Niedawno ogłoszono, że podczas 64. edycji Salone del Mobile (w kwietniu 2026) zadebiutuje Salone Raritas. Będzie to „pierwsze bezpośrednie połączenie świata limitowanych edycji designerskich, antyków i wysokiej klasy rzemiosła artystycznego z profesjonalnym rynkiem designu (architekci, projektanci wnętrz, wykonawcy, deweloperzy, dealerzy itp.). Wiodące galerie i międzynarodowa publiczność spotkają się na platformie opartej na silnej wizji kuratorskiej, zaprojektowanej w celu budowa- nia długotrwałych relacji i generowania możliwości biznesowych”. Tego typu alternatywne imprezy designu artystycznego już od jakiegoś czasu zyskiwały na znaczeniu, a ich liczba rosła. Do najważniejszych należą: PAD (Pavilion of Art and Design) odbywające się w Londynie, Paryżu, a wkrótce też w Saint-Tropez, Design Miami/Basel w Miami i Bazylei, NOMAD z lokalizacjami w Sankt Moritz, Hamptons, Abu Zabi,

Saint-Tropez, Collect w Londynie, Collectible Fair w Brukseli, Matter and Shape w Paryżu, Salon Art + Design w Nowym Jorku czy Homo Faber w Wenecji. Na tych wystawach sztuka miesza się z designem vintage i limitowanymi edycjami wytwarzanych współcześnie obiektów. Można na nich kupić meble, lampy, wazony, dodatki, rzeźby, obrazy czy tkaniny. Wydarzenia te tworzą poszczególni artyści, prezentujące ich prace galerie, a także organizatorzy nadający tym imprezom odpowiednie znaczenie. Te oddolne inicjatywy artystyczne stają się odtrutką na coraz nudniejszą, by nie rzec byle jaką, bez pomysłu i mało nowatorską, ofertę wielkich marek meblowych.

Polska powoli wchodzi do tego krwiobiegu, a na międzynarodowych targach coraz częściej można spotkać prace naszych artystów. Galeria Craftica wystawia się w Mediolanie, Nowym Jorku i Sankt Moritz, Objekt Gallery z kolei na Collectible Brussels. Fundacja Visteria organizuje wystawy w Mediolanie, a firma On&On Designs umożliwia oglądanie przeglądu twórczości naszych artystów w Londynie.

Projekty Christiana Pellizzariego i Harusha Shlomo na stoisku Nilufar, NOMAD Abu Zabi, 2025
Projekty Christiana Pellizzariego i Harusha Shlomo na stoisku Nilufar, NOMAD Abu Zabi, 2025

INWESTYCJA W UNIKATY

Warto być bacznym obserwatorem tych zjawisk. Z ciekawości, z chęci inwestycji w design kolekcjonerski czy po prostu z podziwu dla sztuki. Nawet najdrobniejszy zakup rzemiosła (najlepiej też polskiego) podtrzymuje ten niezależny trend przy życiu, wspiera rodzimych twórców, pozwala wierzyć, że artystyczne kreowanie swojego otoczenia ma sens i zwyczajnie cieszy ludzkie oko.

Tym, co wątpią w sens inwestowania, warto przypomnieć, że rzeźba Hippopotame Bar z 1976 roku projektu François-Xaviera Lalanne’a została sprzedana podczas aukcji w Sotheby’s za rekordową cenę 31,4 miliona dolarów. Prace vintage będą szybko zyskiwać na wartości, ponieważ współczesna produkcja masowa, ze względu na zanikanie surowców i ekonomiczną konkurencję, nie jest już tak porządna, a wytwarzane przez nią formy tak eksperymentalne. Świetnie było to widać na rajdzie starych samochodów The I.C.E – International Concours of Elegance, który jest organizowany tuż przed wystawą NOMAD. Zabytkowe i kolekcjonerskie auta – relikty sztuki z dawnych lat – niczym kolorowe ptaki przemieszczały się po tafli zamarzniętego Moritzersee, tworząc piękny spektakl, w którym styl, estetyka i technologia odgrywały równo- znaczne role. Odczuć można tam było, ile emocji, wrażeń i piękna tracimy przez globalne trendy i cięcia finansowe fabryk, a także jak ważne jest to, co nasza kultura wypracowała do tej pory.

Rynek zmienia się jak w kalejdoskopie. Powstaje mnóstwo nowych, małych firm rzemieślniczych, a duże marki, chcąc nadążyć za tym trendem, zapraszają do kooperacji artystów i wypuszczają limitowane serie obiektów. Ikea stworzyła linię dekoracji stołowych, Kave Home wybór unikalnych dzieł sztuki i elementów dekoracyjnych, Cassina oferuje kilka prestiżowych kolekcji upamiętniających przede wszystkim 60. rocznicę współpracy z Le Corbusierem, Pierrem Jeanneretem i Charlotte Perriand. Te ostatnie są dostępne tylko przez określony czas, co oznacza, że ich wartość po latach ma szansę wzrosnąć. Trafnie skomentował to swoją instalacją artystyczną Carsten Höller. Podczas targów NOMAD w Sankt Moritz, przed hotelem Kulm postawił różową, lustrzaną i wyjątkowo wolno obracającą się karuzelę. Odbijający się w niej krajobraz ośnieżonych gór wprowadzał widza w świat surrealizmu. Rzeźba łączyła czas, ruch i obserwację w dezorientujące doświadczenie, a tym samym zachęcała do praktykowania „świadomości intencjonalnej”. Pokazywała to, co unikatowy design kolekcjonerski ma szansę wnieść do naszego otoczenia.am