Czytanie:4 minuty Data:11 maj 2026Tekst:Piotr Szenajch

Międzypokoleniowa wspólnota celów

Sztuka współczesna to dobro najbardziej luksusowe: nietanie w produkcji, o wysokich cenach zakupu, dostępnych dla niewielu najzamożniejszych mieszczan, spośród których jeszcze mniej miało szansę zdobyć konieczny do jej docenienia kapitał kulturowy. Ten ostatni bierze się z bardzo dobrej edukacji, podróży i nadmiaru czasu wolnego na korzystanie z kultury – a więc możliwy jest do zdobycia zwykle dopiero w drugim pokoleniu. Dlatego rynek sztuki jeszcze długo w tym kraju będzie bardzo płytki. Tworzony jest przez garstkę bardzo zamożnych kolekcjonerów, zorientowany niemal wyłącznie na malarstwo, które trafia na ściany prywatnych rezydencji. Ponadto, przez zakupy do zaledwie kilku kolekcji publicznych i do kolekcji tworzonych przez korporacje w celach spekulacyjnych.

Paweł Susid, Bez tytułu (Galerie są zbyt drogie dla artystów), akryl na płótnie, 26,5x32,5 cm, 2006, zdj.: dzięki uprzejmości artysty
Paweł Susid, Bez tytułu (Galerie są zbyt drogie dla artystów), akryl na płótnie, 26,5x32,5 cm, 2006, zdj.: dzięki uprzejmości artysty

Już taki świat sztuki niemożliwy jest bez strumienia publicznych środków na kształcenie artystów, historyków, kuratorów i edukatorów, czy na działalność instytucji kultury. Niemożliwy jest też bez dotowania pracy twórczej na starcie kariery przez bliskich i konwencjonalne zarobkowanie młodych adeptów sztuki. Przede wszystkim zaś bez ogromu nieopłacanej albo bardzo nisko płatnej pracy tak zwanej „ciemnej materii świata sztuki” - nauczycieli akademickich, wolontariuszy, stażystów czy podwykonawców w instytucjach kultury (1).

W Polsce mediana zarobków to 5 tys. zł brutto, wciąż wielokrotnie mniej niż w Europie Zachodniej, przy porównywalnych kosztach życia. Nawet te pieniądze i stały etat są jednak nieosiągalne, przez sporą część trwania kariery, dla większości pracowników kultury i nauki! To dość stary paradoks: większość artystów bieduje, większość ludzi, których stać na kolekcjonowanie sztuki woli kolekcjonować nieruchomości, a większości ludzi mających kompetencje by docenić współczesną sztukę nie stać nawet na obraz zaawansowanej studentki ASP. Ponadto, badacz ekonomii świata sztuki Hans Abbing przekonuje, że publiczne programy wsparcia dla artystów wysyłają tylko opaczny sygnał do młodych ludzi, których kusi słodki zaśpiew etosu modernistycznego. Programy te skutkują tylko wzrostem podaży pracy artystów, podczas gdy popyt na ich twórczość na rynku sztuki jest niezmiennie mały (2). Wszystko to powoduje, że ciężko argumentować za zwiększaniem publicznych dotacji na sztukę, a tym bardziej na tworzenie kolekcji tych dóbr wielowymiarowo luksusowych i niedostępnych.

Marzy mi się jednak, by w każdym mieście wojewódzkim i niejednym powiatowym lokalne elity biznesowe, lekarskie, prawnicze i urzędnicze włączyły się w tworzenie lokalnej dynamicznej instytucji kultury, z bogatym programem edukacyjnym, popularyzatorskim i performatywnym, a której środkiem ciężkości byłaby wystawa stała fantastycznej kolekcji polskiej, a może i europejskiej, ambitnej sztuki najnowszej z awangardowego krytycznego obiegu sztuki – w tym rzeźby, instalacji i wideo. Budynki już są, środowiska kulturotwórcze i wartościowe zespoły ludzi nieraz też. Jest nawet dostępna wiedza, jak się do tego zabrać (3). Brakuje jednak środków, wsparcia organizacyjnego, a także kolekcji, rozwijanych przez regularne prywatne zakupy. Może też samego impulsu ze strony silnie zmotywowanych pasjonatów. Instytucje takie rozbudziłby lokalne życie kulturalne, wsparłyby wydatnie artystów z całej Polski, a lokalnym elitom dałyby sporo dobrze spędzonego czasu, trwały ślad we własnym mieście, a może też międzypokoleniową wspólnotę celów.

Może to brzmieć naiwnie. Prawdopodobnie też jak echo nawoływań ludzi kultury do transformacyjnego biznesu lat 90. Jednak mniej więcej w taki właśnie sposób ważne instytucje kultury powstawały w starych centrach globalnego świata sztuki. W podobny sposób powstają licznie także dziś (4). W polskim kontekście, prawdopodobnie dopiero teraz ma kto te stare wezwania usłyszeć. Może się udać i tu.am

  • Zob. np. Raport Fabryka Sztuki. Podział pracy oraz dystrybucja kapitałów w polu sztuk wizualnych we współczesnej Polsce, Wolny Uniwersytet Warszawy, 2014. Por. Gregory Scholette, Dark matter. Art and Politics in the Age of Enterprise Culture, 2010.
  • Hans Abbing, Why artists are poor?, Amsterdam 2002.
  • Poradnik dla kolekcjonerów: Monika Bryl, Rynek sztukiw Polsce. Poradnik dla kolekcjonerów i inwestorów, PWN 2016. O kulisach powstawania instytucji sztuki w Polsce: wywiady z Andą Rottenberg, Joanną Mytkowską i in. w Krytyce Politycznej nr 40-41. Chcącym zorientować się we panoramie polskiej sztuki najnowszej polecam kompendium Nowe zjawiska w Polskiej sztuce po 2000 roku, Centrum Sztuki Współczesnej, Warszawa 2007.
  • Zob. np. Igor Gałązkiewicz, Korporacyjne kolekcje sztu- ki, MONITOR MAGAZINE nr 1(15) 2016.