Czytanie:7 minut Data:18 lut 2026Tekst:Katarzyna Rybińska

Społeczne laboratorium idei

Justyna Łada, dyrektorka BWA Ostrowiec Świętokrzyski, zdj.: Jowita Paszko.
Justyna Łada, dyrektorka BWA Ostrowiec Świętokrzyski, zdj.: Jowita Paszko.
Relacja między instytucjami publicznymi a galeriami komercyjnymi nie jest relacją konkurencyjną w sensie rynkowym, lecz strukturalną – opartą na odmiennych misjach, modelach działania i funkcjach społecznych.
Justyna Łada

Odkąd cztery lata temu objęła stanowisko dyrektorki BWA Ostrowiec Świętokrzyski, zapoczątkowa- ła szereg zmian programowych. Dziś widać ich efekty. Zarządzana przez nią galeria uznawana jest za jedną z najprężniej działających w całej sieci BWA, a konkurs LOOSTRO elektryzuje nie tylko osoby artystyczne, ale również kuratorskie i kolekcjonerskie. „Dobór osób i projektów nie jest jedynie kwestią estetyczną, lecz decyzją o charakterze kulturotwórczym. Interesuje nas sztuka, która nie tylko rezonuje z aktualnymi zjawiskami, ale również posiada potencjał komunikacyjny – zdolność inicjowania rozmowy, stawiania pytań, prowokowania refleksji” – mówi Justyna Łada.

To pani czwarty rok na stanowisku dyrektorki. Prowadzona przez panią galeria postrzegana jest jako jedna z najciekawszych w kraju. Jak w tak krót- kim czasie udało się odświeżyć jej program i poszerzyć ofertę?

JUSTYNA ŁADA: Od momentu objęcia funkcji dyrektorki BWA Ostrowiec Świętokrzyski przyświecała mi idea przekształcenia tej instytucji w przestrzeń nie tylko ekspozycyjną, lecz przede wszystkim dialogiczną – miejsce, w którym sztuka współczesna staje się impulsem do refleksji, spotkania i wspólnotowego przeżywania. Fundamentem tej transformacji były: kompetencje merytoryczne, doświadczenie instytucjonalne oraz głębokie zakorzenienie w lokalnym kontekście kulturowym. Zanim objęłam to stanowisko, znałam Ostrowiec Świętokrzyski nie tyle jako miejsce, co jako strukturę kulturową – z jej potencjałem, napięciami i niedopowiedzeniami. Dlatego też program instytucji, który konsekwentnie rozwijamy, opiera się na uważnej obserwacji trendów w sztuce współczesnej – zarówno lokalnej, jak i globalnej – oraz na odwadze kuratorskiej, która nie boi się decyzji nieoczywistych, ale zawsze uzasadnionych merytorycznie. Perspektywa historyczki sztuki i umiejętności praktyczne w zarządzaniu instytucją kultury pozwalają mi projektować program BWA w sposób świadomy, wielowarstwowy i responsywny wobec aktualnych zjawisk artystycznych.

Uwagę polskiego świata sztuki przyciągnęła nowa formuła konkursu LOOSTRO, który przez poprzednie kilkanaście lat działał pod nazwą Jesienny Salon Sztuki. Jak z perspektywy czasu ocenia pani tę zmianę?

Ta transformacja była efektem pogłębionej refleksji nad kondycją polskich formatów konkursowych oraz ich funkcją w systemie sztuki. Zależało nam na stworzeniu przestrzeni, która nie tylko selekcjonuje i nagradza, ale przede wszystkim inicjuje procesy – wspiera, towarzyszy, rezonuje. LOOSTRO nie jest więc jedynie konkursem, a platformą wymiany, laboratorium idei, miejscem, w którym młode głosy artystyczne mogą wybrzmieć w pełnym spektrum swojej wrażliwości. Decyzja o zmianie formuły była więc świadomym gestem kuratorskim. Zrezygnowaliśmy z konwencji przeglądu na rzecz konceptualnie osadzonego formatu, który uwzględnia aktualne napięcia i dynamiki w sztuce współczesnej.

Istotnym komponentem sukcesu LOOSTRA było jury – złożone z osób o wysokim kapitale symbolicznym, wrażliwych na nowe języki artystyczne i świadomych odpowiedzialności kuratorskiej. Jednak tym, co zbudowało realną wiarygodność konkursu, była konsekwencja w działaniu, śledzenie losów finalistów i finalistek oraz aktywne wsparcie w postaci m.in. solowych wystaw.

Misja instytucji publicznych i promowanie działań kulturotwórczych często musi konkurować z ofertą galerii komercyjnych. Jest pani w stałym kontakcie z osobami artystycznymi, kuratorskimi i kolekcjonerskimi. Jak ocenia pani obecny układ sił?

Relacja między instytucjami publicznymi a galeriami komercyjnymi nie jest relacją konkurencyjną w sensie rynkowym, lecz strukturalną – opartą na odmiennych misjach, modelach działania i funkcjach społecznych. Instytucje publiczne, takie jak BWA Ostrowiec Świętokrzyski, realizują zadania kulturotwórcze, edukacyjne i integracyjne, których celem nie jest sprzedaż dzieł, lecz budowanie kapitału kulturowego, rozwijanie kompetencji odbiorczych i wspieranie refleksji społecznej poprzez sztukę.

Jako osoba funkcjonująca w stałym kontakcie z artystami, kuratorami i kolekcjonerami, obserwuję, że obecny układ sił w polskim polu sztuki wciąż wymaga przeformułowania. Galerii komercyjnych przybywa, co jest zjawiskiem naturalnym w kontekście rozwoju rynku sztuki, ale instytucje publiczne nie zawsze otrzymują adekwatne wsparcie systemowe, by móc pełnić swoją misję w sposób pogłębiony i długofalowy. Potrzebujemy nie tylko stabilnego finansowania, ale również uznania dla roli, jaką odgrywamy w kształtowaniu społecznej wrażliwości i krytycznego myślenia. W mojej ocenie konieczne jest wypracowanie bardziej zrównoważonego modelu współistnienia tych dwóch typów instytucji – opartego na komplementarności, a nie rywalizacji.

Galeria publiczna może być miejscem, w którym artysta debiutuje, rozwija swój język, buduje relacje z odbiorcami i środowiskiem kuratorskim, zanim jego prace trafią do obiegu kolekcjonerskiego. W tym sensie takie instytucje jak BWA Ostrowiec Świętokrzyski pełnią funkcję inkubatora – nie tylko artystycznego, ale też społecznego.


Jednym z kluczowych tematów zjazdu sieci dawnych BWA w Ostrowcu Świętokrzyskim była kwestia wynagrodzeń dla osób artystycznych – temat trudny, wielowarstwowy, ale absolutnie fundamentalny dla etycznego funkcjonowania instytucji kultury. Dyskusja pokazała, że – mimo wspólnej misji – każda galeria działa odmiennych realiach: ekonomicznych, społecznych, politycznych. W takiej sytuacji trudno mówić o pełnej jednomyślności.
Justyna Łada

Miasta poniżej 100 tys. mieszkańców często mają problemy z frekwencją na wystawach w lokalnych galeriach, a do was przychodzą komplety. Jak dobie- ra pani osoby artystyczne i czego możemy spodziewać się w programie galerii na 2026 rok?

Funkcjonujemy jako galeria samorządowa, głęboko osadzona w lokalnym ekosystemie kulturowym, w którym odbiorcy nie są abstrakcyjną kategorią, lecz konkretną społecznością – mieszkańcami miasta i powiatu. To dzieci w wieku przedszkolnym, uczniowie szkół podstawowych i średnich, osoby starsze, dla których kontakt ze sztuką stanowi nie tylko formę estetycznego doświadczenia, ale również przestrzeń edukacyjną, społeczną i emocjonalną. Taka struktura demograficzna wymusza na nas określony profil instytucjonalny – przede wszystkim edukacyjny, oparty na dostępności, inkluzywności i dialogu międzypokoleniowym. Dobór osób artystycznych i projektów wystawienniczych nie jest więc jedynie kwestią estetyczną, lecz decyzją o charakterze kulturotwórczym. Interesuje nas sztuka, która nie tylko rezonuje z aktualnymi zjawiskami, ale również posiada potencjał komunikacyjny – zdolność inicjowania rozmowy, stawiania pytań, prowokowania refleksji. W tym sensie każda wystawa nie jest wyłącznie wydarzeniem, lecz także narzędziem edukacyjnym, medium krytycznego myślenia.

Ostatni zjazd sieci BWA odbył się właśnie w Ostrowcu i stał się pretekstem do omówienia wspólnych problemów i wypracowania potrzebnych rozwiązań, np. w temacie wynagrodzeń za wystawy dla osób artystycznych. Czy w tej kwestii wszystkie BWA mówią jednym głosem? Jakie wrażenia towarzyszyły temu wydarzeniu?

Zjazd sieci dawnych BWA, który odbył się w Ostrowcu Świętokrzyskim, był wydarzeniem o wyjątkowym znaczeniu – zarówno dla naszej instytucji, która w tym roku obchodzi jubileusz 30-lecia, jak i dla całego środowiska galerii samorzą- dowych w Polsce. To spotkanie miało charakter nie tylko celebracyjny, lecz przede wszystkim roboczy, refleksyjny i strategiczny. Wspólna obecność osób zarządzających instytucjami kultury, kuratorów, artystów i przedstawicieli środowisk akademickich stworzyła przestrzeń do pogłębionej wymiany myśli – nie tylko o sztuce, ale również o warunkach jej produkcji, prezentacji i upowszechniania. Jednym z kluczowych tematów była kwestia wynagrodzeń dla osób artystycznych za udział w wystawach – temat trudny, wielowarstwowy, ale absolutnie fundamentalny dla etycznego funkcjonowania instytucji kultury. Dyskusja, którą prowadziliśmy, była szczera i wielogłosowa. Pokazała, że mimo wspólnej misji – promocji sztuki współczesnej i działań artystycznych – każda galeria działa w odmiennych realiach: ekonomicznych, społecznych, politycznych, a także geograficznych. Te uwarunkowania w sposób kluczowy kondycjonują decyzje podejmowane przez osoby dyrektorskie i zespoły kuratorskie. W takiej sytuacji trudno mówić o pełnej jednomyślności. Natomiast to, co wybrzmiało bardzo wyraźnie, to wspólna potrzeba wsparcia systemowego – stabilnych mechanizmów finansowania, transparentnych zasad współpracy z twórcami i uznania dla pracy artystycznej.am