Czytanie:8 minut Data:01 sty 2026Tekst:Piotr Piskozub

Boris Vervoordt zaprasza na kolację

Boris Vervoordt, zdj.: Thomas Mayer
Boris Vervoordt, zdj.: Thomas Mayer

W marcu 2011 r., podczas otwarcia wystawy Convexconcave Bae Bien-U w Axel Vervoordt Gallery w Antwerpii, doświadczyłem niespodziewanej gościnności. Wszyscy uczestniczący w wydarzeniu zostali zaproszeni na kolację do znajdującego się dosłownie za ścianą domu galerzysty i dealera sztuki Borisa Vervoordta. Dom urządzony zgodnie z filozofią wpływowego architekta wnętrz Axela Vervoordta, ojca Borisa i założyciela Axel Vervoordt Company, był naturalnym przedłużeniem doświadczenia „otwarcia w galerii sztuki”. 12 lat później, tuż przed rozmową z Borisem, który odpowiada za Axel Vervoordt Gallery, zostałem zaproszony na zwiedzanie Kanaal w Wijnegem, gdzie znajduje się nowa siedziba galerii. Anne-Sophie Dusselier, historyczka sztuki pracująca dla Borisa Vervoordta, oprowadziła mnie po przestrzeniach wystawienniczych tej lokalizacji. Położony nad kanałem Alberta Kanaal, dawna destylarnia ginu i browar, był przez ponad 20 lat intensywnie przebudowywany przez rodzinę Vervoordtów, by ostatecznie stać się domem dla ich galerii, showroomu z antykami i sztuką oraz przestrzeni mieszkalnych.

Oprowadzanie zaczyna się w Escher Room od wystawy Nordhorn duńskiego artysty Pera Kirkeby’ego. Monumentalna rzeźba z lokalnych materiałów budowlanych sprawia wrażenie integralnej części struktury budynku galerii. To dosłowne doświadczenie site-specific jest obecne w większości sal galerii, zwłaszcza w imponujących instalacjach stałych: Red Shift Jamesa Turrella i At the Edge of the World Anisha Kapoora, które wywołują uczucie jedności.
Przechodząc przez Liturgie Colorée, wystawę tymczasową w Henro/Ma-ka, w ciemnym labiryncie pokoi dostrzegam zamysł budynku polegający na harmonijnym podejściu do roli kuratora, a także do ekspozycji podkreślającej szacunek dla sztuki. Mozaika artystów międzynarodowych, w tym m.in. członków ruchów Gutai i ZERO, ujawnia szczególną wrażliwość filozofii Axela, który jest kuratorem wystaw w Henro. Na ścianach galerii brak etykiet z tytułami, co jest kolejnym przykładem tego specyficznego, pełnego skupienia podejścia. Pokój Ma-ka z pracami Michela Mouffe’a, Raimunda Girkego i Bosco Sodiego to przestrzeń medytacyjna, ale też intensywna, o ciemnych ścianach i naturalnym świetle wpadającym przez świetliki w suficie. Przypomina, że white cube, standardowy format galerii, jest dziś tylko opcjonalny. Sala Karnak z kolekcją rzeźb zen oraz aktualną wystawą meksykańskiego artysty Bosco Sodiego, Patio Gallery z pracami Raimunda Girkego, a także Chiyu Uemae w Terrace Gallery uzupełniają to wręcz przytłaczające doświadczenie.
Po oprowadzaniu, podczas lunchu z Anne-Sophie, dołącza do nas Boris, który mieszka i pracuje w Kanaal. Tego dnia przygotowywał się do lotu do Chin, gdzie udaje się na otwarcie wystawy w swojej galerii w Hongkongu. Na rozmowę ze mną umawia się kilka dni później.

Meksykański artysta Bosco Sodi w Escher Gallery. Wystawa <em>Sedimentos</em> z 2018 r.
Meksykański artysta Bosco Sodi w Escher Gallery. Wystawa Sedimentos z 2018 r.
PIOTR PISKOZUB:
Cześć Boris, dziękuję za znalezienie chwili na wywiad.
BORIS VERVOORDT:
Fajnie jest się słyszeć po czterech dniach, już z innej strony planety.
PP:
Podróż przebiegła bez przeszkód?
BV:
Tak, oczywiście. Właśnie zmieniam miasta. Opuszczam Szanghaj i lecę wieczorem do Hongkongu.
PP:
Czy masz teraz otwarcie w Hongkongu?
BV:
Tak, dla Kimsooja, artystki z Korei Południowej. To jej pierwsza wystawa indywidualna tutaj. Współpracujemy z nią od 2007 r., zaczęliśmy zanim jeszcze powstała galeria.
PP:
Przez długi czas współpracowałeś też z innymi artystami. Jak ważne są te relacje?
BV:
Wszyscy artyści, z którymi współpracujemy, mają w sobie coś w rodzaju chęci uczynienia świata lepszym. To ambicja, którą osobiście bardzo cenię. Wszyscy działają w sposób pokojowy, są działaczami na rzecz pokoju. Niestosowanie przemocy jest polityczne. Podchodzą do tego z bardzo mocnej pozycji bycia tu i teraz, a ja bardzo to doceniam.
PP:
Lubicie dawać artystom swobodę decydowania o tym, jak ich twórczość będzie prezentowana, także podczas targów sztuki, w których wasza galeria uczestniczy.
BV:
Dokładnie tak, zwłaszcza w galerii. To istotne, jeśli chcesz, aby artyści byli aktywni bez użycia przemocy. Nie chodzi przecież o moje rozumienie ich pracy, tylko o ich ekspresję i o to, jak może być ona najskuteczniejsza, dlatego ja nie powinienem w to ingerować. W przeciwnym razie zmniejszyłoby to moc ich prac.
PP:
Obaj z ojcem jesteście kolekcjonerami.
BV:
Tak, dla mnie jest to integralna część pracy dla artystów i z artystami. Ten kontakt musi być bardzo osobisty. Tak podchodzę do kolekcjonowania, ale również pomagam muzeom w budowaniu kolekcji stałych. Czasami też wypożyczamy muzeom prace z naszych zbiorów.
Masaomi Raku, <em>Transmigration Thunderbolt</em>, 2016. Zbiorowa wystawa<em> Liturgie Colorée</em> w przestrzeniach galeryjnych Henro / Ma-ka w Kanaal.
Masaomi Raku, Transmigration Thunderbolt, 2016. Zbiorowa wystawa Liturgie Colorée w przestrzeniach galeryjnych Henro / Ma-ka w Kanaal.
Wystawa Raimunda Girke <em>1986/1999</em>, Wijnegem, 2023
Wystawa Raimunda Girke 1986/1999, Wijnegem, 2023
Potrafię docenić nawet bardzo skromne rzeczy – kamień, który znalazłem gdzieś na plaży, lub bardzo prosty drewniany stół, który kupiłem, gdy miałem 17 lat i przeprowadzałem się do swojego pierwszego mieszkania.
Boris Vervoordt
PP:
Żyjesz z pracami artystów, których reprezentujesz.
BV:
Ale jestem równie szczęśliwy, mogąc zetknąć się z nimi w kontekście muzealnym.
PP:
Zauważyłeś jakieś kluczowe zmiany na rynku sztuki w ciągu ostatnich 12 lat, zarówno u siebie, jak i u waszych klientów?
BV:
Otworzyliśmy galerię, ponieważ czułem, że artyści, z którymi się spotykaliśmy, nie mieli odpowiedniej platformy do prezentacji swojej twórczości, więc ją stworzyłem. W trakcie prac nad nią musiałem się wszystkiego nauczyć, bo nigdy wcześniej czegoś takiego nie robiłem. Na początku podszedłem do tego bardziej z punktu widzenia dealera. Szybko przekonałem się, jak ważne jest to, że artyści to moi klienci, a my, jako ich galeria, odgrywamy kluczową rolę w rozwijaniu ich kariery i docieraniu do nabywców ich sztuki, zarówno instytucji, jak i prywatnych kolekcjonerów.
PP:
Która część pracy galerzysty jest dla ciebie najbardziej inspirująca?
BV:
Relacje z artystami. Umiejętność reagowania i zmiany zdania. Czasami masz coś w głowie i twórca to zmienia. Artyści potrafią myśleć nieszablonowo, sprawić, że inaczej spojrzymy na rzeczy. Jeśli w ten sposób złapią mnie z zaskoczenia, umilą mi dzień. Albo tydzień, albo rok.
PP:
Jakie są najbliższe plany waszej galerii?
BV:
Moim życzeniem jest, abyśmy mogli opracować model galerii bardziej zakorzenionej lokalnie, działać w sposób zrównoważony. Jest to jednak bardzo trudne, ponieważ pracujemy z międzynarodowym składem artystów, z pokazami na całym świecie, głównie na półkuli północnej. To również coś, nad czym trzeba się zastanowić: dlaczego dzieje się to tylko na półkuli północnej? Dla mnie autentyczność zawsze była bardzo ważną wartością w pracy z kimś lub dla kogoś. Myślę, że dzisiejsza autentyczność nie jest autentyczna, jeśli nie jest zrównoważona. Pracujemy w branży, która w dużej mierze opiera się na wartościach, ale w praktyce nie jest zrównoważona. Mam nadzieję, że znajdę na to satysfakcjonujące rozwiązanie, bo to konieczność i mój cel na najbliższe lata.
PP:
Nowa przestrzeń w Hongkongu też jest poprzemysłowa, tak jak Kanaal?
BV:
Tak, różnica polega na tym, że jeszcze niedawno przestrzeń w Hongkongu była przemysłowo czynna. Hongkong szybko się zmienia, przemysł powoduje duże problemy społeczne, które nie zostały rozwiązane. Więc moja obecność w takiej przestrzeni jest bardzo ważna politycznie w Chinach i Hongkongu. Artyści, z którymi współpracujemy lokalnie, zawsze na to reagują. Uwielbiają przebywać w zaadaptowanym na nowo budynku, ponieważ dzięki tej ciągłości opowiada on o wszystkich ludziach, którzy w nim pracowali. Wszyscy chcieli malować podłogi, ale ja lubię budynki, które mają swoją historię. Na podłogach zostały więc ślady maszyn, napisy i plany, bo ktoś chciał tam zrobić mieszkanie, ale nie doszło to do skutku.
Anish Kapoor, At the Edge of the World, włókno szklane I pigment, 500x800x800 cm, 1998, zdj.: Jan Liegeois
Anish Kapoor, At the Edge of the World, włókno szklane I pigment, 500x800x800 cm, 1998, zdj.: Jan Liegeois
Wystawa Kimsooja Topography of Body w Axel Vervoordt Gallery Hong Kong, 2023.
Wystawa Kimsooja Topography of Body w Axel Vervoordt Gallery Hong Kong, 2023.
Na początku podszedłem do naszej galerii z punktu widzenia dealera. Szybko przekonałem się, jak ważne jest to, że artyści to moi klienci, a my, jako ich galeria, odgrywamy kluczową rolę w rozwijaniu ich kariery i docieraniu do nabywców ich sztuki, zarówno instytucji, jak i prywatnych kolekcjonerów.
Boris Vervoordt
PP:
Pokazujesz i sprzedajesz sztukę. Czy budujecie również kolekcje dla swoich klientów? 
BV:
Jak najbardziej. Jako sprzedawca współpracuję z moim biurem projektowania wnętrz, opracowując kolekcje, które pasują do kontekstu budynku, wizji nowych klientów i tego, co prywatnie ich inspiruje. Niektóre prace pochodzą z naszej galerii, ale nie tylko. 
PP:
Więc nie promujesz tylko artystów, których reprezentuje twoja galeria? 
BV:
Byłoby to bardzo ograniczające i prawie nieuczciwe.
PP:
Mieszkasz w Kanaal, gdzie spotykasz się z artystami i kolekcjonerami. 
BV:
Dla mnie sztuka polega na doświadczaniu. To prywatny czas w trakcie wspólnego posiłku i niekończących się rozmów o sztuce. Zatarcie granic między domem a galerią daje mi to poczucie, pozwala nawiązać inny rodzaj relacji czy to z kimś odwiedzającym wystawę, czy z kolekcjonerem, kustoszem, dziennikarzem. 
PP:
Czego aktualnie słuchasz albo co czytasz, co mógłbyś polecić? 
BV:
Nie potrafię wybrać jednej rzeczy, zwłaszcza jeśli chodzi o muzykę. To, czego aktualnie słucham, ma zawsze wiele wspólnego z daną chwilą. Są utwory, które mnie relaksują i wprowadzają w stan medytacji, oraz muzyka, która wprowadza mnie w bardzo radosny stan. Czytam głównie literaturę faktu oraz wszystko na temat psychologii i zachowań ludzkich, często związanych z zarządzaniem, ponieważ bardzo pomaga mi to w wykonywaniu mojej pracy. Czytam też biografie, także artystów. Mój mąż Michael jest pisarzem, więc czasami mówi mi: musisz to teraz przeczytać lub to jest fantastyczne!. Zawsze poleca mi także świetną poezję. 
PP:
Jaką sztuką można znaleźć w twoim domu?
BV:
Kilka dni temu ktoś inny zadał mi to pytanie. Wszystko, z czym żyję, dzieło sztuki, mebel czy filiżanka do herbaty, ma swoją historię. Skądś pochodzą, zostały jakoś użyte lub podarowane przez kogoś, kogo kocham. Lubię żyć z przedmiotami, które nadają mi głębszy sens. Nie ma to nic wspólnego z ich rzeczywistą wartością. Potrafię docenić nawet bardzo skromne rzeczy – kamień, który znalazłem gdzieś na plaży, lub bardzo prosty drewniany stół, który kupiłem, gdy miałem 17 lat i przeprowadzałem się do swojego pierwszego mieszkania. Jako dziecko zbierałem kryształy i do dziś mam je wszystkie. Doceniam te wszystkie drobiazgi.